Z niemodnej już torebusi użyłam elementy ozdobne i powstał naszyjnik wprowadzający klimaty trochę letnie bo powiązane z morzem. Naszyjnik jest masywny, duży, w sam raz do zwiewnej białej sukienki :)
Ogołocona torebusia pełni rolę kosmetyczki, czyli pełna ekologia :) Jestem trendy :D
Robal
Robal i ja to jedno. Robal siedzi we mnie i się uaktywnia czasami. Efekty jego aktywności są ... Sami zobaczycie :)
Wszystkie moje prace, zdjęcia i teksty na blogu są mojego autorstwa. Jeśli nie, zawsze to zaznaczam. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej wiedzy. Proszę nie kopiuj! Z góry dziękuję!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżu. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 17 marca 2015
czwartek, 14 lutego 2013
Lodowe
Odsłona druga poprawiona. Daleka od ideału, ale już lepsza
Jest tak:
Jeszcze z rok ćwiczeń i będzie dobrze :)
Jest tak:
A było tak:
Jeszcze z rok ćwiczeń i będzie dobrze :)
czwartek, 27 września 2012
środa, 26 września 2012
Do roboty!
Ostatnio usłyszałam to od koleżanki, którą tu niniejszym pozdrawiam ;) No to nie pozostaje mi nic innego jak się wziąć :P
Dzisiaj nie będzie sutaszowo, bo trochę odpoczywałam od tej techniki. To co zrobiłam to chyba beading, te co się znają poprawią albo zaakceptują.
Proszę Państwa oto zwisior.
I tył. Tu można zobaczyć, że cały jest otoczony "koronką" co na poprzednich zdjęciach nie bardzo widać.
W środku karneol opleciony różnymi koralikami Toho.
A na dowód, że nie wszystko się zawsze udaje, pokażę zdjęcie knota wyplecionego przeze mnie. To miały być kolczyki w stylu Bollywood :/ No miały, tylko nie wyszły.
Dzisiaj nie będzie sutaszowo, bo trochę odpoczywałam od tej techniki. To co zrobiłam to chyba beading, te co się znają poprawią albo zaakceptują.
Proszę Państwa oto zwisior.
I tył. Tu można zobaczyć, że cały jest otoczony "koronką" co na poprzednich zdjęciach nie bardzo widać.
W środku karneol opleciony różnymi koralikami Toho.
A na dowód, że nie wszystko się zawsze udaje, pokażę zdjęcie knota wyplecionego przeze mnie. To miały być kolczyki w stylu Bollywood :/ No miały, tylko nie wyszły.
poniedziałek, 16 lipca 2012
Dla córci
Po raz pierwszy wykonałam coś na kształt haftu koralikowego. Córa chciała mieć jakąś biżutkę wykonaną przeze mnie. No to zrobiłam :) pierwsze koty za płoty, koślawe to i w pewnych miejscach pomylone, ale dopiero się uczę więc nie krzywcie się za bardzo.
niedziela, 4 września 2011
Król Karol kupił królowej Karolinie
korale koloru koralowego. Nawet jak piszę to zdanie, to język mi się plącze :)
Postanowiłam jeszcze pokazać jeden wykonany przeze mnie kiedyś tam komplecik. Wykonany jest z wielokolorowych koralików drewnianych.
Postanowiłam jeszcze pokazać jeden wykonany przeze mnie kiedyś tam komplecik. Wykonany jest z wielokolorowych koralików drewnianych.
naszyjnik
bransoletka
kolczyki
I całość
Komplet niemal natychmiast znalazł ciepły domek i mam nadzieję, że dobrze służy nowej właścicielce :)
piątek, 2 września 2011
Bursztynowo
Ponieważ robię same ,,powtórki z rozrywki" i strasznie mnie to nudzi ;), pokażę dzisiaj coś, co zrobiłam w zeszłym roku, kiedy jeszcze nie zajmowałam się sutaszem.
Bursztyn to moja wielka miłość, uwielbiam jego różne kolory, faktury, to, że jest ,,ciepły" w dotyku. Najbardziej fascynuje mnie surowy, lub tylko z lekka obrobiony tak, by tę surowość zachować. Mogę godzinami leżeć i patrzeć jak słońce przechodzi przez jego bryłki - szkoda, że na szyi nie da się uzyskać efektu przeświecania, ale żadna z nas jeszcze nie umie sama z siebie emanować światłem w sensie dosłownym ;).
Przez kilka lat, w szufladzie leżał sznur zielonego bursztynu, który mama przywiozła mi z Łotwy. Nie lubię tradycyjnych korali,a nie miałam na niego żadnego pomysłu, więc sobie leżał i porastał kurzem. Aż wreszcie zrodziła się idea, by zrobić z niego naszyjnik. I proszę.
Kiedy byłam w zeszłym roku w Gdańsku poczułam się jak w bursztynowym Eldorado :) i oczywiście obkupiłam się w surowy bursztyn za wszystkie czasy (zostawiając tam fortunę). W jednej bryłce zakochałam się szczególnie - to inkluz, ma pęcherzyk powietrza w środku i przepiękną, ciepłą, miodową barwę. No to zrobiłam z niego zawieszkę - księżyc w sieci ;)
Może być połączona z naszyjnikiem lub osobno.
Reszta zakupionego bursztynu leży i czeka na lepsze czasy, czyli na pomysł. Może coś obrzucę sutaszem, a może... jeszcze nie wiem :)
Bursztyn to moja wielka miłość, uwielbiam jego różne kolory, faktury, to, że jest ,,ciepły" w dotyku. Najbardziej fascynuje mnie surowy, lub tylko z lekka obrobiony tak, by tę surowość zachować. Mogę godzinami leżeć i patrzeć jak słońce przechodzi przez jego bryłki - szkoda, że na szyi nie da się uzyskać efektu przeświecania, ale żadna z nas jeszcze nie umie sama z siebie emanować światłem w sensie dosłownym ;).
Kiedy byłam w zeszłym roku w Gdańsku poczułam się jak w bursztynowym Eldorado :) i oczywiście obkupiłam się w surowy bursztyn za wszystkie czasy (zostawiając tam fortunę). W jednej bryłce zakochałam się szczególnie - to inkluz, ma pęcherzyk powietrza w środku i przepiękną, ciepłą, miodową barwę. No to zrobiłam z niego zawieszkę - księżyc w sieci ;)
Może być połączona z naszyjnikiem lub osobno.
Reszta zakupionego bursztynu leży i czeka na lepsze czasy, czyli na pomysł. Może coś obrzucę sutaszem, a może... jeszcze nie wiem :)
wtorek, 1 lutego 2011
Bransoletka
Wewnętrzny robal miota się we mnie od jednej działalności do drugiej. Czasami coś mnie nachodzi i robię błyskotki. Dzisiaj prezentuję bransoletkę
Subskrybuj:
Posty (Atom)